O. Dehon

Très Bon Père – Bardzo Dobry Ojciec

Leon Dehon urodził się 14 marca 1843 roku w La Capelle, małym francuskim miasteczku. Rodzice, Aleksander Julian Dehon i Stefania z domu Vandelet, należeli do zamożnych ziemian. Zwłaszcza matka Leona była kobietą tradycyjną, rozmiłowaną w zajęciach domowych, zatroskaną o męża i dzieci. Ojciec natomiast był religijnie obojętnym, jakkolwiek był człowiekiem dobrym, szlachetnym i uczciwym.

Gdy Leon odszedł do wieku szkolnego państwo Dehonowie zadecydowali, by zapisać go do internatu w La Capelle. Leon był uczniem pilnym. Atmosfera panująca w internacie nie miała jednak najlepszego wpływu na chłopca., poza tym przez długi czas trapiła go jeszcze choroba.

Przez trzy lata przygotowywał się do Pierwszej Komunii, którą przyjął w czerwcu 1854
roku. Leon jeszcze jeden rok pozostał w szkole w La Capelle, ale był dla niego rok trudny i na rok następny Leon nie chciał wrócić do szkoły. Ojciec był tym przerażony. Marzył ciągle o wykształceniu syna, o jego awansie społecznym, o karierze naukowej lub sukcesach w administracji państwowej.

Ostatecznie Leon kontynuował naukę w kolegium w Hazebrouck, prowadzonym przez pobożnych kapłanów z Flandrii. W kolegium doznawał wielu łask, szczególnie podczas rekolekcji odprawianych co roku przed rozpoczęciem nauki. W sierpniu 1859 roku szesnastoletni Leon ukończył liceum klasyczne w kolegium w Hazebrouck i zdał egzamin dojrzałości. Teraz zdecydował się na ujawnienie tajemnicy swego powołania, chciał wstąpić do seminarium. Ojciec nie wyraził na to zgody. Przeprawa z rodzicami była trudna i nieostatnia.

Przeszkody jakie stanęły przed Leonem nie wpłynęły na radykalną zmianę jego nastawienia. Wręcz przeciwnie: przyszłe wydarzenia, chociaż opóźnią święcenia kapłańskie Leona, ostatecznie jednak przyczynią się do tego, że powołanie to stanie się jeszcze dojrzalsze i bardziej odpowiedzialne, a owoce jego doskonalsze.

Na naradzie rodzinnej zadecydowano co do przyszłości Leona, postanowiono wysłać go na politechnikę do Paryża. Leon znalazł się w Paryżu, w środowisku bardzo odmiennym od dotychczasowego. Matka ulegając mężowi zgodziła się na ten wyjazd, była jednak zaniepokojona, lękając się o syna. Z wielką troską myślała o swoim dziecku, zagubionym w obcym mieście. Obawiała się, by pobyt w Paryżu nie stał się grobem dla jego wiary i ludzkiej godności.

Leon nie uległ zepsutej atmosferze Paryża. Związał się z kościołem Świętego Sulpicjusza. Prawie codziennie uczestniczył we Mszy św. Zapisał się do Studenckiego Kółka Katolickiego i do Konferencji Św. Wincentego. W Paryżu Leon dzieł czas między kościół, szkołę, kółko i swój pokój. W roku 1860 uzyskał licencjat z nauk ścisłych, ale zamiast zapisać się na politechnikę, zapisał się na prawo. Uważał, że studia prawnicze przydadzą mu się bardziej w kapłaństwie niż studia techniczne. W czasie studiów, dwukrotnie udawał się do Anglii, by uczyć się języka.

W 1864 roku ukończył studia prawnicze w Paryżu i uzyskał doktorat. Powrócił do domu rodzinnego zdecydowany, by ujawnić wielkie problem swego kapłańskiego powołania. Ojciec robił wszystko, by wpłynąć na zmianę jego decyzji. Godzi więc na podróż Leona, wraz ze swym przyjacielem Palustre, miłośnikiem archeologii, do Ziemi Świętej, mając nadzieję, że atrakcyjna podróż wpłynie na zmianę zamiarów syna. Tymczasem Leon dopiero teraz przeżywał z całą świadomością sens swojej decyzji.

Turysta i pielgrzym Turystyczna wyprawa w 1864 roku Leona z przyjacielem Palustre na Bliski Wschód zamieniła się w pielgrzymkę, ponieważ dotarli aż do Ziemi Świętej. Cała podróż trwała 10 miesięcy, a jej szlak wiódł przez Szwajcarię, Włochy, Grecję, Turcję, Egipt do Ziemi Świętej. W Jerozolimie Leon przeżył błogosławione dni Wielkiego Tygodnia. Podróż tę zakończył Leon w Rzymie, a nie we Francji. Ta nagła zmiana decyzji spowodowany była pielgrzymką do Ziemi Świętej. Odwiedzenie Jerozolimy i świętych miejsc umocniło go w przekonaniu o słuszności ostatecznego wyboru, którego już tak dawno dokonał. Zetknięcie z Rzymem przeżył ze szczególnym wzruszeniem i uniesieniem.

W Rzymie przebywał Leon od 14 do 25 lipca 1865 roku. Zwiedzał zabytki i nawiedzał bazyliki, lecz sprawą leżącą mu najbardziej na sercu był problem powołania. Największą pomoc w jego rozwiązaniu stanowiła audiencja u Ojca Świętego, Piusa IX. Leon mówił o swym powołaniu Papieżowi, a ten poradził mu, by wstąpił do Seminarium Francuskiego w Rzymie. Rada ta była zgodna ze skłonnościami Leona.

Leon udał się do Seminarium Francuskiego. Osiągnął cel swojej podróży – został przyjęty do seminarium. Pełen radości stanął na pewnym gruncie. Mógł teraz wracać do Francji, aby o wszystkim opowiedzieć zatroskanym o jego przyszłość rodzicom.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s